JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Życie z chorobą psychiczną. Szpital, część IV - zapraszam was do mojego świata

43 706  
221   75  
Cześć. Powiedzmy, że mam na imię Adam. Tak naprawdę to nie, ale to imię mojego taty. No i moje drugie. Jak już wiecie, dwa lata temu byłem pacjentem szpitala psychiatrycznego.


Opowiedziałem trochę o tym, że widzę siebie jako orangutana, że mam problemy ze snem, że często odwiedzała mnie ówczesna dziewczyna. By zrobić ten artykuł bardziej pro, siedzę właśnie nad swoim wypisem, podam przy okazji dokładne nazwy jednostek chorobowych i opowiem o każdej z nich sporo więcej. Uznajmy, dla potrzeb wyobrażenia, że jesteśmy właśnie w połowie mojego pobytu. Już mogę wychodzić na zewnątrz w grupie (nie tylko na kosza, ale i po zakupy), zbliżają się wybory prezydenckie, a za oknem w cholerę piękny polski maj. Najlepiej dogaduję się z ziomem z pierwszej części, tym od wiadra wódki. Tak, też miałem problem z piciem. Może nie taki, ale miałem. Stawiam brzoskwinie przeciw morelom, że 90 procent bojowniczek i bojowników padłaby przy mnie, zanim bym się rozkręcił. Ale nie jestem tu przez picie.

O tacie wspomniałem nieprzypadkowo, jestem wręcz klinicznym przykładem DDA. To trochę przepierniczona sprawa, ale chciałbym, by to był mój największy problem. Mój tata przestał pić trzy lata przed swoją dość nagłą śmiercią – 3 zawały w trzy miesiące, od tego czasu dostaję ataków paniki w momencie, gdy mam podwyższone ciśnienie. Czy pogodziłem się ze śmiercią ojca? Niekoniecznie. Przerwałem studia – na których miałem ministerialne stypendium – i spieprzyłem do Anglii. Tam wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało. Nie wdając się w zbędne szczegóły – zostałem wdowcem in spe. Czy tę żałobę przepracowałem należycie? Chyba nie. Po powrocie z Wysp ważyłem 58 kilogramów, byłem uzależniony od kokainy i hazardu. Wspomnę tylko, że przed wylotem ważyłem 87 kilo, teraz krążę w okolicach stówki. Wspominałem, że ostatnie 3 miesiące w Albionie byłem bezdomny?

Zastanawialiście się, jak wygląda terapia? Wygląda troszkę jak to w poprzednim akapicie, sam przepracowałem podczas swoich sesji około 100 razy więcej syfu i gnoju. To nie jest śmieszna wędrówka przez bycie popieprzonym, to orka na ugorze.

Od tego czasu minęło kilka lat, kilkanaście relacji, kilkadziesiąt quasi relacji i kilkaset prób budowania sobie świata, w którym czuję się bezpiecznie. Teraz jestem w szpitalu. Przyjęto mnie ze względu na F.31.4, zaburzenie afektywno dwubiegunowe, epizod ciężkiej depresji bez objawów psychotycznych. Prócz tego mam F42.0 – nerwicę natręctw z przewagą myśli natrętnych oraz F.60.3 – osobowość typu borderline. Na wypisie nie będę już miał ciężkiej depresji, tylko umiarkowaną.

W szpitalu bałem się na początku wszystkiego. Po czasie niczego. Tak naprawdę szpital był miejscem, w którym od parunastu dobrych lat czułem się najbezpieczniej. Wiedziałem, że gdy przypomnę sobie pierwszą próbę samobójczą, ktoś mnie wysłucha. Gdy będę chciał opowiedzieć o czymś, co mnie boli, ktoś będzie robił wszystko, by zrozumieć.

Często w swoim życiu budowałem różne nie do końca realne światy. Zawsze, ale to zawsze była to reakcja obronna na to, co działo się wcześniej. Nie wiecie ile razy taki czubek jak ja musi zaczynać wszystko od nowa. Straciłem przez chorobę więcej niż ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić.

Ta część artykułu jest w sumie najkrótsza, skończę ją wierszem specjalnie napisanym dla bojowników i bojowniczek, kto pierwszy skuma ukryty przekaz, może ze mną skoczyć na piwo. Jedno, staram się nie pić.

Jest parę osób, których nie znam
o których nie wiem nic a jednak
emocje odkrywają kawałek po kawałku
mają w sobie te pytania których bałem się zadać
odpowiedzi których bałem się udzielić
noc przychodzi każda kolejna
sen ucieka mimo przyjętych leków
to nie powinno się jeszcze kończyć
entliczek pentliczek z myślami stoliczek
rozwala mi głowę, bęc.

By nie było, że coś mi się stało – kolejna część będzie DUŻO bardziej optymistyczna i już się pisze. Do zobaczenia, kochani.

<<< W poprzednim odcinku


Oglądany: 43706x | Komentarzy: 75 | Okejek: 221 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało